Kredyt w górę – stopy procentowe w górę

Czy boimy się kredytów?

Powszechnie panuje przekonanie, że Polacy obawiają się kredytów. Czy to prawda? Czy rzeczywiście obawiamy się brać kredyty? Po pierwsze, jeżeli zastanawiamy się nad tego typu zagadnieniem, zawsze warto najpierw się rozejrzeć. Zarówno banków jak i parabanków jest na naszym rynku dość sporo. Tak więc oznacza to, że na usługi finansowe, także kredyty, jest wzięcie, to znaczy jest popyt. Gdyby było inaczej, gdyby kredyty nas nie interesowały, z pewnością nie spotykalibyśmy na każdym kroku ogłoszeń z frazami: chwilówka, kredyt, pożyczka, szybkie pieniądze na dowód i tak dalej.

Kredyt w górę — stopy procentowe w górę

Wystarczy rozejrzeć się wśród dużych miast. Powiedzmy w Gliwicach, jednym z największych miast Aglomeracji Śląskiej, główna ulica i najbardziej znana, to ulica Zwycięstwa. Kiedyś królowały na niej kawiarnie i sklepy z ubraniami, sklepy spożywcze i niewielkie przytulne knajpki. A dzisiaj co? Telefony komórkowe i banki. Trudno jest znaleźć reklamę z napisem kawa, za to bardzo łatwo jest znaleźć reklamę z napisem kredyty. Po ulicach często przechadzają się młodzi ludzie rozdający po szkole czy po zajęciach na studiach ulotki, aby coś sobie dorobić. I co jest na tych ulotkach? Kredyty.

Oferty pożyczek, które proponowane są przez banki i parabanki funkcjonujące w mieście. Polacy nie boją się kredytów, ponieważ są one dzisiaj bezpieczne. Bezpieczne w tym sensie, że zarówno banki jak i inne firmy, parabanki, działają w stu procentach legalnie i nie mamy się czego obawiać. Jeśli dokładnie przeanalizujemy umowę i zrozumiemy dokładnie, co jest nam proponowane, a następnie zgodzimy się na warunki kredytu, na pewno nie poczujemy się po czasie oszukani. To, co widzimy w umowie, to czysta prawda. Biorąc kredyty w legalnych źródłach, czyli bankach i parabankach, nie narażamy się na żadne problemy. Tak więc nie obawiamy się kredytów, chyba że chodzi o bardzo wysokie sumy i są to wówczas obawy w rodzaju czy nie zwolnią nas z pracy, a jeśli tak to czy będziemy mogli dalej spłacać kredyt, a nie czy bank lub parabank nas nie oszuka.

Kredyt w górę — stopy procentowe w górę

Coraz częściej i coraz śmielej korzystamy z ofert banków i parabanków, które proponują nam kredyty. Nie tylko dlatego, że coraz bardziej im ufamy, ale również dlatego, że zmusza nas do tego życiowa sytuacja. Pracujemy coraz dłużej, ale często za mniejsze pieniądze. Mamy niekoniecznie korzystne umowy o pracę, lub pracujemy na tak zwanych umowach śmieciowych, ponieważ nie możemy pozwolić sobie na brak dochodów, a nie możemy znaleźć lepszej pracy. W takich sytuacjach, kiedy nasze umowy nie są korzystne, na przykład mówiąc wprost: w umowie mamy napisane, że zarabiamy tysiąc złotych, a resztę pieniędzy dostajemy od szefa do ręki, na lewo, dla banku jesteśmy słabo wypłacalni. Wówczas chętnie korzystamy z ofert parabanków, które proponują nam kredyty na dowód.

Z jednej strony korzystamy z nich chętnie, z drugiej czasem obawiamy się takich kredytów, bo wciąż tkwi w nas przeświadczenie, że parabanki nie są uczciwe. Są uczciwe, ponieważ działają i funkcjonują w Polsce jak najbardziej legalnie. Należy jednak zwracać zawsze uwagę na to, czy firma, w której chcemy wziąć kredyt faktycznie jest zarejestrowaną firmą, a nie działającą nielegalnie grupą ludzi. Firmy proponujące nam kredyty na dowód nie oszukują nas. Oprocentowanie jest wyższe niż w banku, jednak jesteśmy tego świadomi od początku, ponieważ pracownicy dokładnie informują nas, ile zapłacimy za wzięte kredyty. Ile wynosi oprocentowanie, ewentualne dodatkowe opłaty oraz ile będziemy spłacać dany kredyt. Jeżeli chodzi o pieniądze, które pożyczamy od banków: najbardziej obawiamy się kredytów w dużych wysokościach, takich, które będziemy opłacać jeszcze przez wiele lat. Nikt nie może nam zagwarantować, czy już zawsze będziemy zarabiać tyle ile zarabiamy dziś, albo czy nasz pracodawca nas nie zwolni. Nawet jeśli sprawdzamy się dobrze, pracujemy lojalnie i przykładamy się do swoich obowiązków, zdarzają się sytuacje, że pracodawca musi z nas zrezygnować ze względów ekonomicznych. Dlatego obawiamy się kredytów, które są długoterminowe.

Coraz więcej Polaków sięga po kredyty, ponieważ chcemy mieć coraz więcej, a niestety nie możemy sobie na to pozwolić. Marzymy o mieszkaniach w przyjaznych okolicach i dzielnicach, o wielkich płaskich telewizorach czy o laptopach z dyskiem o pojemności pięćset razy większej niż jeszcze kilka lat temu. Marzymy o tym, a nie stać nas na to: żeby jednorazowo wydać kilkaset tysięcy na mieszkanie, albo nawet żeby wydać trzy tysiące na wspomniany wcześniej sprzęt elektroniczny. Tak więc sięgamy po kredyty. Które z tych kredytów spłacamy najchętniej i dlaczego właśnie te? Przede wszystkim, najłatwiej spłaca nam się chyba kredyty hipoteczne, które wzięliśmy na zakup mieszkania czy domu.

Wówczas nasz dom lub mieszkanie stanowi dla banku zabezpieczenie: jeśli nie będziemy spłacać kredytu, bank może nam to lokum po prostu odebrać na drodze sądowej. Dlatego w pierwszej kolejności zawsze staramy się, aby nasze kredytowe zobowiązania, które powiązane są z mieszkaniem czy domem zostały spłacone. Kredyt w górę – stopy procentowe w górę

Czy można określić to jako chęć spłacania kredytu, trudno jednoznacznie określić. To raczej potrzeba, konieczność, którą jednak dzielnie znosimy. Największy problem mamy ze spłacaniem kredytów, które wzięliśmy lekkomyślnie i pod wpływem impulsu: na przykład na zakup nowego samochodu, który okazał się nie tak doskonały jak to sobie wyobrażaliśmy, lub po prostu po czasie doszliśmy do wniosku że wcale nie był nam potrzebny.

Wówczas niechętnie spłacamy taki kredyt, bo boli nas to, że podjęliśmy złą decyzję. Podobnie jest, jeżeli bierzemy kredyt na spłatę innego zobowiązania, jakie mamy. Na przykład pożyczyliśmy od krewnego dwadzieścia tysięcy złotych i mieliśmy spłacić je w ciągu trzech lat. Nagle krewny mówi, że kredyt, którego nam udzielił ma być spłacony już, bo inaczej śmiertelnie się na nas obrazi, albo po prostu znalazł się w nieprzewidzianej trudnej sytuacji i potrzebuje tych pieniędzy. Wówczas sięgamy po kredyty do banku, żeby odciążyć tą osobę. A wtedy oprócz pożyczki dochodzi oprocentowanie i wcale nas to nie cieszy. Najchętniej poza kredytami na mieszkanie spłacamy chyba kredyty na wakacje, ponieważ spłacając je mamy w głowie wspomnienia czegoś przyjemnego polecam SYNTEX biuro rachunkowe.

Zdarza nam się brać kredyty z naprawdę przeróżnych okazji, na naprawdę różne potrzeby. Bierzemy kredyty na zakup mieszkania, samochodu, sprzętu RTV, sprzętu AGD, na remont, nowe meble, nowe wyposażenie wyremontowanych pomieszczeń, na wakacje, na studia, na zorganizowanie wesela czy zorganizowanie rodzinnych świąt. Jakie kredyty, na jakie cele, bierzemy najmniej chętnie i później najmniej chętnie spłacamy? Przede wszystkim, gdyby zapytać statystycznych Polaków, które kredyty bolą ich najbardziej, z pewnością większość z nich odpowiedziałaby: kredyty nieprzemyślane. Kredyty nieprzemyślane, czyli takie, które wzięliśmy pod wpływem impulsu.

Stwierdziliśmy na przykład, że marzy nam się kurs nurkowania, więc wzięliśmy kilka tysięcy pożyczki na ten cel. Potem okazało się, że stan zdrowia nie pozwala nam na podjęcie tego kursu i jego ukończenie, więc musieliśmy z niego zrezygnować, kiedy został już opłacony. A kredyt trzeba płacić, tak czy inaczej, nic z tego nie mając. Podobnie w sytuacjach, kiedy kupiliśmy coś, czego tak naprawdę wcale nie potrzebowaliśmy: na przykład nowy wózek dla dziecka, które ma się dopiero urodzić, a tydzień później sąsiad oddał nam swój, w bardzo dobrym stanie, którego chciał się pozbyć, żeby nie zagracał mu mieszkania. Jednak jakie kredyty bierzemy najmniej chętnie, poza tymi których później możemy żałować? A no takie, które będziemy spłacać przez długie, długie lata, bez pewności czy nam się uda tego dokonać w wyznaczonym terminie.

Są to głównie kredyty na mieszkania i domy. Choć mieszkanie czy dom zawsze jest dla nas bardzo ważne, ciężko jest nam podjąć decyzję o wzięciu kredytu, który obciąży nas finansowo na najbliższe kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt lat. Obawiamy się tego, głównie ze względu niestabilny rynek pracy w kraju. A co, jeśli nas zwolnią i nie będziemy mieli z czego spłacać rat? Dlatego właśnie boimy się dużych kredytów. Nie przepadamy także oczywiście za braniem kredytów dla kogoś innego: dla brata, który wpadł w finansowe tarapaty, dla przyjaciela, który prosi o wsparcie. Choć im ufamy, zawsze jest obawa, że w końcu te kredyty będziemy musieli spłacać sami, za swoje pieniądze, bo w końcu na umowie kredytowej widnieje nasze nazwisko.

W jaki sposób dokonujemy analizy czy oceny atrakcyjności kredytów, zależy od naszego do nich podejścia. Dla jednych z nas liczy się prostota: chcemy mieć kredyt od ręki, bez papierków i zaświadczeń, zaraz. Na już. Dla innych liczy się oprocentowanie.

Nie ważne, ile lat będziemy płacić, grunt, żeby kredyt nie kosztował nas zbyt wiele, już tym bardziej by odsetki nie przekraczały wartości samego kredytu, który wzięliśmy. Dla jeszcze innych najbardziej liczy się z kolei to, abyśmy kredyt mogli spłacić jak najszybciej i jak najszybciej o nim zapomnieć. Tak więc ocena tego, czy kredyty są atrakcyjne, odbywa się na różnych zasadach. Jednak gdyby uogólnić naszą ocenę, kredyty, które są nam obecnie proponowane, są dla nas atrakcyjne. Przede wszystkim dla każdego z nas liczy się, aby proponowany nam kredyt był solidny. Solidny nie tylko pod względem jego oprocentowania i jasnego sposoby spłaty, ale stabilny również pod względem stabilności samej firmy lub instytucji, która nam go udziela.

Kredyt w górę — stopy procentowe w górę

Chcemy korzystać z usług prawdziwych banków, które są legalnie zarejestrowane w Polsce lub prawdziwych parabanków, które działają zgodnie z prawem, na konkretnych zasadach. Głównie chodzi nam o to, aby nasze kredyty były bezpieczne. Aby na przykład po jakimś czasie nie okazało się, że nagle musimy płacić więcej.

Po kredyty sięgamy chętnie, to znaczy coraz śmielej. Jednak korzystamy z nich głównie w momentach, kiedy naprawdę potrzebujemy gotówki, a nie kiedy coś nam nagle przychodzi do głowy i koniecznie chcemy to zrealizować, choć takie sytuacje również się zdarzają. Kredyty same w sobie są dla nas atrakcyjne, ponieważ dają nam możliwość realizowania swoich planów. Wolimy często wziąć kredyt w banku lub parabanku, niż pożyczać pieniądze od rodziny, znajomych, bliskich. Dodatkowo wolimy wziąć kredyt, niż odkładać na coś, o czym marzymy od dawna, przez kolejne lata. Dlatego, pod tym względem, z tego punktu widzenia, kredyty są jak najbardziej atrakcyjne i coraz chętniej po nie sięgamy bez większych rozterek czy obaw.

Czy osoby świeżo po skończeniu szkoły i studiów chętnie sięgają po kredyty? Młodzi ludzie w Polsce, biorąc pod uwagę status finansowy oraz konieczność sięgania po kredyty dzielą się ogólnie na dwie grupy. Pierwsza z nich, to osoby które posiadają swojego rodzaju zabezpieczenie finansowe od rodziców: mogą liczyć na mieszkanie lub na pieniądze na jego zakup, na wsparcie finansowe ze strony rodziny, dziadków lub innych bliskich. Te osoby rzadko decydują się na większe pożyczki, jednak chętnie sięgają po mniejsze kredyty na przykład na remont takiego dostanego czy odziedziczonego mieszkania lub na sprzęt, aby to mieszkanie wyposażyć.

Druga grupa osób, to tacy ludzie którzy nie mogą liczyć na wsparcie finansowe ze strony rodziny. Zazwyczaj po prostu dlatego, że rodziny na to nie stać. Czasy, kiedy mieszkania rozdawane były od tak, w zasadzie każdemu kto tego potrzebował, zwłaszcza w dużych miastach takich jak Warszawa, Łódź, Poznań, Wrocław, Trójmiasto czy Aglomeracja Śląska, przeminęły niestety bezpowrotnie. Zakłady pracy już nie zapewniają mieszkań w wielkiej płycie swoim pracownikom, podobnie jak miasto, które nie stać na zapewnianie młodym ludziom miejsca do zamieszkania.

Wtedy trzeba radzić sobie samemu. Młodzi ludzie często decydują się na wynajem, zamiast na kupno mieszkania, ponieważ nie mogą sobie pozwolić na wzięcie tak wysokiej pożyczki. Załóżmy w Aglomeracji Śląskiej, zakup mieszkania w budynku, który powstał tuż po wojnie, mieszkania z dwoma pokojami, ogrzewanymi na piec węglowy, bez dostępu do gazu, kosztuje około osiemdziesięciu tysięcy złotych. Banki nie chcą udzielać nam tak dużych kredytów, jeśli zarabiamy niewiele. Załóżmy: osoba po ukończeniu szkoły fryzjerskiej, zarabia 1500 złotych miesięcznie. Załóżmy, że rata za kredyt, na jaką może sobie pozwolić, to 500 złotych. Dla banku będzie to oznaczało, że te osiemdziesiąt tysięcy złotych, dana osoba będzie spłacała przez 160 miesięcy, czyli przez prawie czternaście lat. Do tego dochodzą jeszcze odsetki. Stąd młodzi ludzie rzadko decydują się na tak wysokie kredyty, co więcej, banki tak wysokich kredytów nie udzielają chętnie.

Czy starsze osoby, załóżmy nawet po pięćdziesiątym roku życia, chętnie sięgają po pożyczki, decydują się na kredyty? Być może robiłyby to chętniej, gdyby możliwości finansowe im na to pozwalały. Załóżmy, że małżeństwo w wieku pięćdziesięciu lat ma dziecko w wieku lat dwudziestu, dwudziestu pięciu. To dziecko, już dorosły człowiek, chciałby zacząć mieszkać osobno, na przykład po studiach, jednak nie ma pieniędzy na swoje mieszkanie. Sam nie zarabia ani na tyle długo, ani na tyle dużo, aby bank przydzielił mu kredyt w wybranej wysokości.

Czy rodzice wówczas mogą wziąć taką pożyczkę dla niego? Zakładając, że mieszkamy na przykład po śląsku, koszt dwupokojowego mieszkania w starym budownictwie, gdzie ogrzewanie to zwykły piec węglowy, to około 100 tysięcy złotych. Wzięcie kredytu w wysokości stu tysięcy złotych, to spore wyzwanie. Po pierwsze, rzadko możemy pozwolić sobie na spłacanie miesięcznie dużych rat. Przeciętna polska rodzina może pozwolić sobie na wydawanie około pięciuset złotych miesięcznie na takie przedsięwzięcie, na przykład na kredyty właśnie.

Te pięćset złotych jakoś jesteśmy w stanie ominąć, zaoszczędzić, odejmując sobie pewnych przyjemności po prostu poświęcić je na spłatę kredytów. Wówczas te wzięte w kredycie sto tysięcy, spłacalibyśmy przez dwieście miesięcy, czyli przez około siedemnaście lat. Do tych pieniędzy, które pożyczyliśmy, dochodzą jeszcze odsetki, a więc kolejne lata spłat. Dla osoby w wieku pięćdziesiątki, spłacanie takiego kredytu skończyłoby się mniej więcej w momencie, kiedy skończy ona siedemdziesiąt lat. Dla banków to często ryzyko: banki obawiają się, że dana osoba nie spłaci takiego zobowiązania, ponieważ między innymi między pięćdziesiątką a siedemdziesiątką przypada okres przejścia na emeryturę, która z reguły jest niższa niż nasze miesięczne zarobki. To z kolei jest również powodem do obaw przed kredytami dla osób w podobnym wieku, ponieważ same obawiają się, czy dadzą radę taki kredyt spłacić. Wówczas najlepszym rozwiązaniem są kredyty pod hipotekę, które bierzemy w momencie zakupu mieszkania, które staje się dla banku rodzajem zabezpieczenia przed niespłacaniem kredytu terminowo.

Po jakie kredyty najchętniej sięgamy i jakie kredyty są dla nas najbardziej atrakcyjne? O co najczęściej pytamy w banku, kiedy interesuje nas pożyczka? Przede wszystkim, najchętniej sięgamy po takie kredyty, które łatwo będzie nam spłacić. Częściej i łatwiej podejmujemy decyzję o wzięciu kredytu na przykład na nowy telewizor czy na nową pralkę, niż na nowe mieszkanie, które jest kilkadziesiąt, kilkaset razy droższe. Obawiamy się takich kredytów, które będziemy musieli spłacać przez długie lata. Nawet nie dlatego, że czekają nas te lata zobowiązań ale, dlatego że obawiamy się, czy będziemy rzeczywiście w stanie spłacić te zobowiązania.

Kredyty hipoteczne w górę — stopy i WIBOR

Obawiamy się często o swoją pracę: o to, że zostaniemy zwolnieni, że nasz etat zostanie zredukowany, pensja się obniży, albo po prostu firma w której jesteśmy zatrudnieni splajtuje. Tak więc z pewnością najbardziej atrakcyjne są dla nas takie kredyty, które możemy spłacić szybko, a więc o mniejszej wartości. Dla wielu z nas maksymalną wydolnością, zdolnością kredytową jest kwota w wysokości dziesięciu do piętnastu tysięcy złotych, ponieważ na tyle pozwalają nam nasze zarobki. Co jest dla nas najatrakcyjniejsze w ofertach kredytowych? Jeżeli chodzi o oferty kredytów proponowane nam przez banki, najbardziej atrakcyjne jest dla nas oczywiście niskie oprocentowanie.

Kiedy bierzemy kredyt w banku nasza sytuacja w BIK, czyli Biurze Identyfikacji Kredytowej musi być bez zarzutu. Musimy także umieć przedstawić bankowi odpowiednie dokumenty, że zarabiamy co miesiąc tyle, ile deklarujemy. Nie możemy mieć na karku komornika, czy innych zobowiązań w rodzaju windykacji, która nas dotyczy. Jeśli znajdujemy się w takiej sytuacji, cenimy sobie kredyty, które proponują nam parabanki, ponieważ wówczas musimy mieć przy sobie tylko dowód osobisty, nic więcej: żadnych zaświadczeń, żadnych dodatkowych dokumentów. Parabank nie będzie interesowało ile i gdzie zarabiamy i czy mamy już jakieś kredyty na koncie. Dla osób zadłużonych to takie kredyty są najbardziej atrakcyjne.

Przede wszystkim, nie można zawsze wrzucać wszystkiego do jednego worka. Podobnie jest z kredytami. Jakie kredyty są mało atrakcyjne, to zależy od naszego statusu i sytuacji finansowej, w jakiej się aktualnie znajdujemy. Na przykład: dla młodych osób najmniej atrakcyjne będą takie kredyty, które wymagają potwierdzenia długiego okresu zatrudnienia oraz wysokiej zdolności kredytowej. Młodzi ludzie, nawet po ukończeniu wyższych studiów na dobrych kierunkach, często zarabiają niewiele, ponieważ są zatrudniani na okres próbny. Firma proponuje na przykład trzymiesięczny okres próbny z zarobkiem w wysokości tysiąca złotych miesięcznie. Po tym okresie zarobki mają wzrosnąć na przykład dwukrotnie, jeśli pracownik się sprawdzi, jednak w praktyce często wygląda to inaczej. Firma mówi: pracujesz dalej za tysiąc, albo Cię zwalniamy i zatrudniamy na Twoje miejsce kogoś innego.

jaką sytuacja ma miejsce wówczas, kiedy widniejemy w BIK jako dłużnicy, mamy już na swoim koncie kredyty, lub dopadł nas komornik za niespłacone wcześniej zobowiązania. Wówczas korzystamy z ofert parabanków, ponieważ te proponują nam kredyty bez zaświadczeń, bez przedstawiania jakichkolwiek dokumentów poza dowodem osobistym. Można powiedzieć, że takie kredyty dostajemy na słowo, parabank obdarza nas zaufaniem.

Często także te próbne okresy to umowy zlecenie lub umowy o dzieło, które dla banków nie mają żadnego znaczenia i są mało wiarygodne. Jeżeli chodzi o osoby starsze, dla nich najmniej atrakcyjne są kredyty, które będą spłacane przez długi czas. Osoby starsze często boją się brać dużych kredytów, nawet dla swoich dzieci, ponieważ obawiają się że nagle stracą pracę, albo że będą musieli przejść na wcześniejszą emeryturę, która nie przynosi dużych dochodów, dużych zarobków. Wówczas zobowiązania mogłyby przejść na ich dzieci, a tego chcą koniecznie uniknąć. Dla jednych z nas mało atrakcyjne są oferty kredytów proponowane przez parabanki, ponieważ mają one znacznie większe oprocentowanie niż kredyty proponowane przez banki. Jednak dla niektórych z nas z kolei, oferty parabanków są bardzo korzystne, ponieważ są jedyną możliwością. T

Oczywiście nie można określić tego jednoznacznie i postawić tezy, która byłaby aksjomatem i sprawdzała się w każdym przypadku. Jednak można co nieco powiedzieć na temat profilu osób, które sięgają po kredyty najczęściej. Jeżeli chodzi o ludzi młodych, część z nich bierze kredyty na studia, część na wyposażenie swojego nowego mieszkania, a część na rozkręcenie własnego biznesu.

Czy gdybyśmy studiowali na kierunku związanym z socjologią lub psychologią, bylibyśmy w stanie sporządzić profil typowego, polskiego kredytobiorcy? Czy są jakieś osoby, które częściej biorą kredyty niż inne? Jakie kredyty biorą ludzie młodzi, jakie ludzie w średnim wieku, a jakie osoby starsze?

Jeżeli chodzi o studia, po kredyty na ten cel najczęściej sięgają osoby, które chcą studiować zaocznie i jednocześnie pracować, aby mieć dyplom i równolegle zdobywać doświadczenie zawodowe. Wówczas możemy pozwolić sobie na zamieszkanie w wynajmowanym mieszkaniu na przykład, nasze zarobki przeznaczając częściowo na życie, częściowo na spłatę kredytu.

Kredyt natomiast idzie na czesne. Osoby, które mają to szczęście że otrzymały mieszkanie od swoich rodziców czy bliskich, często przeznaczają tego typu kredyty na wyposażenie swoich mieszkań lub na ich remonty, jeśli nie są w najwyższym standardzie i w najlepszym stanie. Jeśli chodzi o osoby w średnim wieku, najczęściej biorą kredyty na rzeczy, które po prostu są im potrzebne: nowy samochód, nowa pralka, nowa lodówka, nowy telewizor.

Często biorą także kredyt dla swoich dzieci, które nie mogą pozwolić sobie na zaciągnięcie tak wysokiej pożyczki, jakiej potrzebują, ponieważ ze względu na swoje małe doświadczenie zawodowe nie zarabiają wiele, a więc dla banku są niewypłacalne. Rodzice więc biorą dla nich kredyty, by mogli samodzielnie zamieszkać i zacząć samodzielnie funkcjonować, realizując przy tym swoje marzenia. Ludzie starsi natomiast najchętniej chyba sięgają po niewielkie kredyty, pożyczki w parabankach. Na przykład na nowy telewizor, bo ten sprzed dwudziestu lat się popsuł, na prezent na komunię dla wnucząt, na zorganizowanie świąt, czy podobne wydatki.

Leave a Reply